Najniebezpieczniejsza niewolnica w Georgii: Zlikwidowała czterech panów, którzy próbowali ją dotknąć

 

Uczę ich, żeby nie musieli uczyć się tak jak ja. I dokumentuję wszystko, aby pewnego dnia, gdy ten zły system w końcu się załamie, ludzie poznali prawdę. Nie w tej wyczyszczonej wersji, którą właściciele niewolników mówią swoim dzieciom. Nie mitologia, która udaje, że panowie są życzliwi, a niewolnicy zadowoleni. Prawda, że kobiety się broniły, że opór przybierał różne formy, że samo przetrwanie było aktem buntu.

W 1851 roku ustawa o zbiegłych niewolnikach została wzmocniona, co ułatwiło łapaczom niewolników działanie w północnych stanach i utrudniło wolnym czarnoskórym mieszkańcom udowodnienie swojego statusu. Nowe prawo wymagało od obywateli pomocy w schwytaniu podejrzanych zbiegów oraz nakładało kary na tych, którzy ukrywali lub pomagali zbiegłym niewolnikom.

Prawo wywołało panikę w wolnych czarnych społecznościach. Wielu uciekło do Kanady, inni uzbroili się. Niektórzy, jak Dina, byli przygotowani na możliwość, że wolność prawna może nie być wystarczającą ochroną. Witimowie, rozumiejąc rosnące niebezpieczeństwo, zasugerowali Dinie przekroczenie granicy do Kanady. To było bezpieczniejsze. Brytyjczycy zniesli niewolnictwo dekady wcześniej, a Kanada nie uznawała amerykańskich praw dotyczących zbiegłych niewolników.

Ale Dina odmówiła. "Jeśli ucieknę do Kanady," powiedziała pani Wickham. Wtedy każda kobieta, która musi nauczyć się tego, czego mogę nauczyć, musi podróżować dalej, by mnie dotrzeć. Niektórzy nie dadzą rady. Niektórzy zostaną przyłapani na próbie. Zostaję, aż zostanie stanie się niemożliwe. Ten moment nastąpił we wrześniu 1851 roku. Łapacz niewolników o imieniu Cyrus McDaniel przybył do miasta z dokumentami twierdzącymi, że Dina jest ucieczką z posiadłości plantacji w Karolinie Południowej.

Dokumenty były oczywiście fałszywe. Chociaż błędnie podali jej wiek, opisywali cechy fizyczne, które nie pasowały, i zawierały podpisy osób, które nie żyły od lat. Jednak zgodnie z nową ustawą o zbiegłych niewolnikach komisarze otrzymywali opłaty za potwierdzenie schwytania, co stwarzało zachętę do ignorowania niespójności. McDaniel aresztował Dinę w sklepie Whitam w czwartek po południu.

Skuł jej ręce i zaczął prowadzić ją w stronę wozu, który zostawił na skraju miasta. Nie przeszedł 20 stóp. Wolna społeczność obserwowała McDaniela od jego przybycia. Rozpoznali go jako łapacza niewolników, ostrzegali się nawzajem, przygotowywali się na taką możliwość.

Gdy aresztował Dinę, na ulicy zebrało się 12 mężczyzn i sześć kobiet. Nie byli uzbrojeni. Nie musiał być. Po prostu otoczyli McDaniela i Dinę, tworząc ludzką barierę, która uniemożliwiała ruch w dowolnym kierunku. "Nie zabierzesz jej," powiedział jeden z mężczyzn. Nazywał się Samuel Brooks, wolny stolarz, który 15 lat wcześniej uciekł z niewoli. Te dokumenty są fałszywe.

Wszyscy o tym wiedzą. Porywasz wolną kobietę. McDaniel wyciągnął pistolet. Odsuń się, albo strzelę. Nikt się nie ruszył. Stali tam w milczeniu, blokując ulicę, uniemożliwiając McDanielowi postępowanie bez przemocy, która mogłaby przyciągnąć więcej uwagi. Po 10 minutach impasu przybył szeryf miasta.

Nazywał się Thomas Milford i znajdował się w niemożliwej sytuacji. Ustawa o zbiegłych niewolnikach wymagała od niego pomocy przy pojmaniach. Jednak dowody na to, że Dina była osobą wymienioną w dokumentach McDaniela, były tak skąpe, że wręcz absurdalne, a strzelanie do wolnych czarnoskórych mieszkańców w celu egzekwowania wątpliwego nakazu spowodowałoby problemy wykraczające poza jego jurysdykcję.

Milford podjął decyzję, która prawdopodobnie uratowała życie Dinie. Panie McDaniel, będę musiał zweryfikować te dokumenty u władz federalnych, zanim przejdę dalej. Różnice w wieku i opisie wymagają wyjaśnienia. Zatrzymam domniemanego zbiega w areszcie hrabstwa, dopóki nie otrzymamy potwierdzenia. McDaniel protestował gwałtownie. To była sprawa federalna.

Komisarz już wcześniej poświadczył dokumenty, ale Milford pozostał niewzruszony. Oskarżony pozostanie w areszcie hrabstwa do czasu weryfikacji. Możesz złożyć skargę do sądu federalnego. Dina spędziła 3 dni w więzieniu hrabstwa, podczas gdy telegramy krążyły między Nowym Jorkiem a federalnymi biurami w Waszyngtonie. Wickhamowie zatrudnili prawnika.

Wolna społeczność zbierała pieniądze na koszty prawne. Organizacje abolicjonistyczne wysłały przedstawicieli, by obserwowali przebieg wydarzeń. A gazety na północy podchwyciły tę historię, czyniąc sprawę Diny kolejnym punktem zapalnym w narastającym konflikcie narodowym o niewolnictwo. Federalna odpowiedź, gdy w końcu nadeszła, była polityczna, a nie prawna.

Ktoś w Waszyngtonie zauważył, że ściganie Diny wymagałoby wyjaśnienia, kim jest i dlaczego łapacze niewolników tak chętnie chcieli schwytać kobietę, która została legalnie uwolniona sześć lat wcześniej. Oznaczałoby to zeznania o czterech panach, ranach, wzorcu oporu zagrażającym kontroli plantacji. Lepiej odpuścić tę sprawę.

Oficjalna odpowiedź stwierdzała jedynie, że dokumenty zawierały niewystarczające dowody do potwierdzenia tożsamości osoby wymienionej w nakazie zatrzymania. Dina została zwolniona. McDaniel opuścił miasto, grożąc powrotem z lepszą dokumentacją, ale nigdy tego nie zrobił. A Dina, rozumiejąc, że wykorzystała szczęście, w końcu zgodziła się przekroczyć granicę do Kanady.

Osiedliła się w miasteczku Chadam w południowo-zachodnim Ontario, gdzie prężnie działająca społeczność zbiegłych i wyzwolonych niewolników założyła farmy, firmy i szkoły. Miała 24 lata. Przeżyła 17 lat niewolnictwa, cztery niemal śmiertelne starcia, próbę porwania i postępowania sądowe, które mogły zakończyć się powrotem do niewoli.

Pracowała w Chattam jako krawcowa i nauczycielka, znana w społeczności jako cicha kobieta, która od czasu do czasu pomagała innym kobietom w sprawach, które ludzie starannie określali jako prywatne sprawy medyczne. Nigdy nie wyszła za mąż, nigdy nie miała dzieci, trzymała się na uboczu, chyba że kobiety potrzebowały wiedzy, którą nosiła. Kanadyjskie lata były najdłuższym okresem stabilności Diny, ale były też latami rosnącej izolacji.

Przemoc, którą przeżyła, zostawiła blizny, które nie były widoczne, ale były prawdziwe. Miała koszmary, trudno jej było zaufać ludziom, zwłaszcza mężczyznom. Miałam okresy depresji, kiedy przez kilka dni nie mogła pracować ani rozmawiać z innymi. List napisany przez przyjaciela w Chadam. Kobieta o imieniu Mary Parker opisuje Dinę w tym okresie.

Jest miła dla wszystkich, ale prawie nikogo. Mieszka sama i wydaje się, że tak woli. Czasem widzę ją siedzącego przy oknie nocą, po prostu patrzącego w pustkę. Kiedy kiedyś zapytałem ją, o czym myśli, powiedziała, że pamięta kobiety w domkach, te, które nie przeżyły, które nie walczyły, które zniknęły w systemie i nigdy więcej o nich nie słyszano.

Nosi ze sobą ich duchy. Myślę, że ważą ciężej niż mężczyźni, których zraniła. W 1857 roku Dina zachorowała. Objawy zaczęły się stopniowo. Zmęczenie, utrata wagi, uporczywy kaszel, który nie ustępował. W sierpniu była już przykuta do łóżka. Miejscowy lekarz, szkocki imigrant Andrew Fraser, zdiagnozował gruźlicę, którą dziś nazywamy gruźlicą.

Nie było skutecznego leczenia. Fraser mógł tylko zapewnić jej komfort i czekać na nieunikniony rozwój wydarzeń. Dina zmarła 12 października 1857 roku w wieku 29 lat. Została pochowana na cmentarzu w Chattam, w części zarezerwowanej dla czarnej społeczności. Na jej nagrobku, sfinansowanym z darowizn społeczności, widniał prosty napis: "Dina, urodzona w niewoli, zmarła w wolności. Walczyła.

" Lokalna gazeta opublikowała krótki nekrolog, w którym wspomniano, że była krawcową i nauczycielką, ale nie wspominała o jej przeszłości w Georgii. Ta historia była zbyt kontrowersyjna, zbyt skomplikowana, zbyt niewygodna, by ją publicznie uznać. Ale w innych miejscach, w kościołach, centrach społecznościowych i prywatnych domach, gdzie spotykali się dawni niewolnicy, historia Diny wciąż krążyła.

Jej imię przywoływały kobiety uczące swoje córki o przetrwaniu i oporze. Jej techniki udokumentowane w pismach, które zostawiła Witimom i innym abolicjonistom, były badane i udostępniane. I jej fundamentalne przesłanie, że uległość nie jest nieunikniona, że kobiety mogą się bronić nawet w systemach zaprojektowanych tak, by uniemożliwić obronę.

To przesłanie przetrwało ją o dziesięciolecia. Czterech rannych mężczyzn, których Dina raniła, przeżyło swoje życie w różnym stopniu niejawności i żalu. Thaddius Whitmore I sprzedał swoją plantację w 1852 roku i przeprowadził się do Charleston, gdzie mieszkał samotnie aż do śmierci na skutek udaru w 1869 roku. Jego inwentaryzacja majątku zawierała aktywa warte mniej niż jedną trzecią tego, co posiadał przed wtorkową nocą 1842 roku.

Marcus Brennan II pozostał na swojej plantacji, ale nigdy w pełni nie wyzdrowiał z uszkodzeń wątroby. Zmarł w 1861 roku, tuż przed tym, jak wojna secesyjna dotarła do Georgii, obserwując, jak jego świat zaczyna się walić. Samuel Cord III nigdy się nie ożenił ponownie po śmierci żony. Blizny na twarzy sprawiały, że czuł się niepewnie, niechętnie pojawiał się publicznie.

Ostatnie lata życia spędził coraz bardziej odizolowany, pijąc dużo, umierając na cerozę w 1863 roku. James Vance, czwarta i ostatnia ofiara, wrócił do Karoliny Południowej i żył kolejne 30 lat, ale nigdy publicznie nie mówił o tym, co wydarzyło się w tej chacie w Georgii. Zapytany o swoją niezdolność do posiadania dzieci, twierdził, że to efekt wypadku pisarskiego.

Nikt mu nie wierzył, ale nikt też nie kwestionował kłamstwa. Archiwum stworzone przez Dinę, dokumenty, które napisała podczas lat w Nowym Jorku, przetrwało wiele prób ukrycia. Witimowie chronili ich za życia Diny, a po jej śmierci przekazali do organizacji abolicjonistycznych.

Niektóre materiały zostały opublikowane w gazetach antyniewolniczych. Inne zostały zachowane w towarzystwach historycznych. Znaczna część została celowo zniszczona przez osoby, które uważały, że informacje są zbyt niebezpieczne, zbyt jawne, zbyt zagrażające moralności publicznej. Ale wystarczająco dużo przeżyło, by historia Diny nie została całkowicie wymazana.

W 1889 roku historyczka Sarah Bradford opublikowała obszerne opracowanie dotyczące oporu kobiet podczas niewolnictwa. Książka zatytułowana Kobiety, które walczyły zawierała rozdział o Dinie oparty na zachowanych dokumentach. Analiza Bradford była ostrożna i naukowa, ale nie unikała przemocy ani napaści seksualnej, które ją doprowadziły.

Książka wywołała kontrowersje. Recenzenci z południa potępili go jako propagandę północną. Niektórzy recenzentzy z północy krytykowali go za skupianie się na nieprzyjemnych szczegółach. Ale dobrze się sprzedawała i doczekała się wielu nakładów, co sugeruje, że czytelnicy byli głodni opowieści, które komplikowały proste narracje o niewolnictwie.

Jedna część książki Bradforda okazała się szczególnie wpływowa dla późniejszych historyków. Historia Diny zmusza nas do konfrontacji z niewygodnymi prawdami o systemie, który rzekomo zniesieliśmy. Przemoc, której używała, była niezwykła, ale niezwykła tylko skutecznością, a nie koniecznością. Tysiące kobiet stawało czoła tym samym zagrożeniom, z którymi ona się mierzyła.

Większość nie miała innego wyjścia, jak tylko się poddać. Dina znalazła wybór, stworzyła wybór dzięki wiedzy i odwadze oraz gotowości do zaakceptowania konsekwencji oporu. Możemy dyskutować, czy jej metody były uzasadnione, ale nie możemy dyskutować, czy zagrożenia, przed którymi się broniła, były realne, wszechobecne i systematycznie ignorowane przez społeczeństwo, które wolało wygodne kłamstwa od niewygodnych prawd.

Na początku XX wieku historia Diny została w dużej mierze zapomniana przez kulturę głównego nurtu. Mitologia Zaginionej Sprawy zyskiwała na sile, przepisując historię niewolnictwa na coś łagodniejszego i bardziej przystępnego. Historie oporu, zwłaszcza gwałtownego, zwłaszcza oporu kobiet, nie pasowały do preferowanej narracji. Jednak w czarnych społecznościach, szczególnie wśród kobiet, imię Diny przetrwało.

Była pamiętana w historiach ustnych, w opowieściach przekazywanych od babć do wnuczek, w cichych rozmowach o przetrwaniu i samoobronie, które trwały przez pokolenia. W latach 60., podczas ruchu praw obywatelskich, badacze pracujący nad projektami historii ustnej zaczęli napotykać wspominki o Dinie.

Szczegóły często były zamieszane, mieszane z innymi historiami przekształconymi przez dekady opowiadania, ale główna narracja pozostała. kobieta, która się broniła, która przetrwała, która uczyła innych przetrwać. >> Te odniesienia wzbudziły odnowione zainteresowanie naukowe. Historycy zaczęli przeszukiwać archiwa w poszukiwaniu dokumentacji. Znaleźli akta sądowe, raporty medyczne, dokumenty sprzedażowe, a ostatecznie fragmenty własnych pism Dinera.

Pojawił się pełniejszy obraz tego, kim była, co zrobiła i dlaczego to miało znaczenie. W 1974 roku historyczka Margaret Washington opublikowała do dziś najbardziej wszechstronne akademickie opracowanie dotyczące życia Dinera. Książka Washingtona, Surgical Resistance: One Woman's War Against Slavery, wykorzystała nowo odkryte dokumenty, by odtworzyć historię Dininy z niespotykaną dotąd szczegółowością.

Washington argumentował, że diner stanowi formę oporu, która systematycznie została wymazana z pamięci historycznej, ponieważ była zbyt groźna, zbyt skuteczna i zbyt trudna do włączenia do wygodnych narracji o przeszłości. Książka zdobyła nagrody i wzbudziła nowe zainteresowanie oporem kobiet podczas niewolnictwa.

Jednak wywołało to także krytykę ze strony uczonych, którzy twierdzili, że skupianie się na wyjątkowych przypadkach, takich jak Dina, zniekształca rozumienie, jak większość zniewolonych ludzi przetrwała. Ci krytycy mieli rację. Dina była niezwykła. Większość kobiet nie potrafiła zrobić tego, co ona. Większość nie miała jej wiedzy, odwagi ani gotowości do podjęcia ryzyka związanego z brutalnym oporem.

Ale kontrargument Washingtona był równie przekonujący. Badamy wyjątkowe przypadki nie dlatego, że są typowe, lecz dlatego, że ujawniają możliwości, które zwykłe okoliczności zaciemniłyby. Dina pokazuje nam, że system nie był tak absolutny, jak się udawał. że opór był możliwy nawet w okolicznościach zaprojektowanych tak, by uniemożliwić opór.

Że kobiety znajdowały sposoby na obronę mimo prawa i zwyczajów, które odmawiały im prawa do samoobrony. Jej wyjątkowość nie czyni jej nieistotną. To czyni ją niezbędną do zrozumienia pełnego zakresu ludzkiej reakcji na ucisk. Obecnie grób Dininy w Chattam, Ontario, jest oznaczony nowszym kamieniem wzniesionym w 1995 roku przez koalicję organizacji kobiecych i towarzystw historycznych.

Inskrypcja jest teraz dłuższa, bardziej wyraźna o tym, kim była i czym się zajmowała. Dina, urodzona w niewoli około 1828 roku, zmarła wolna 12 października 1857 roku. Broniła się przed atakiem z odwagą i wiedzą. Nauczyła inne kobiety, jak przetrwać. Dokumentowała opór, by prawda przetrwała kłamstwa. Jej walka trwa w każdej kobiecie, która odmawia przyjęcia przemocy jako nieuniknionej.

Kamień przyciąga teraz gości. Kobiety pielgrzymują do Chattam, by stanąć przy tym grobie i pamiętać kobietę, która żyła prawie 200 lat temu, ale której walka wydaje się współczesna, pilna i aktualna. Bo pytania, które rodziło życie Diny, nie zostały w pełni odpowiedziane. Jak rozumiemy opór, który wykorzystuje przemoc w samoobronie? Jak ocenić działania podejmowane w desperackich okolicznościach przez osoby bez ochrony prawnej? Jak zrównoważyć horror przemocy, jaką wyrządziła Dina, z horrorem przemocy, przed którą się broniła?

Na te pytania nie ma prostych odpowiedzi. Opierają się wygodnym moralnym wnioskom, które preferujemy. Dina nie była prostym bohaterem ani zwykłym złoczyńcą. Była kobietą, która podejmowała niemożliwe decyzje w niemożliwych okolicznościach. Przetrwała dzięki wiedzy, odwadze i gotowości do robienia rzeczy, których większość ludzi nie potrafiła sobie wyobrazić.

Uczyła inne kobiety przetrwać, rozumiejąc, że samo przetrwanie jest formą oporu w systemie zaprojektowanym, by łamać duchy i ciała. I wszystko dokumentowała, zostawiając po sobie zapis, który zmusza nas do konfrontacji z prawdami, które wolelibyśmy zapomnieć. System, który stworzył potrzebę przemocy Diny, zniknął teraz, zniszczony przez wojnę domową i prawną emancypację.

Ale jego echa wciąż odbijają się w sposobach, w jakie mówimy o przemocy i samoobronie. W pytaniach, których unikamy, dotyczących napaści i władzy oraz o tym, kto ma prawo się bronić, w historiach, które opowiadamy, a których nie opowiadamy o przeszłości. Historia Diny jest niewygodna, bo powinna być niekomfortowa. Zmusza nas do zaakceptowania moralnej złożoności. Odmawia nam luksusu prostych ocen.

Przypomina nam, że historia to nie zbiór lekcji wyciętych przez wskazówki, lecz seria niemożliwych sytuacji, w których prawdziwi ludzie podejmowali prawdziwe decyzje z realnymi konsekwencjami. Mężczyźni kupowali jadłodajnię, mężczyźni próbowali robić to, co zawsze robili panowie, a czterech mężczyzn nauczyło się, że uległość nie jest nieunikniona, że niektóre kobiety będą walczyć bez względu na konsekwencje, że system, któremu ufali, stworzył własnego najniebezpieczniejszego wroga.

Dina zmarła w wieku 29 lat w obcym kraju, daleko od miejsc, które znała, niosąc blizny, zarówno widoczne, jak i niewidoczne. Ale ona zmarła na wolność. I umarła, wiedząc, że wiedza, którą się podzieliła, przetrwa ją dłużej, że inne kobiety nauczą się na jej przykładzie, że archiwum, które zbudowała, przetrwa, by opowiedzieć prawdę, którą potężni ludzie chcieli pochować.

Ostatecznie może to jest najważniejsza część jej historii. Ale nie przemoc. To właśnie ludzie pamiętają. Nie o procesy, ucieczki czy dramatyczne konfrontacje, lecz o dokumentację, cierpliwą, metodyczną pracę polegającą na zapisywaniu tego, co się wydarzyło, zachowywaniu prawdy, zapewnieniu, że przyszłe pokolenia będą wiedziały, że kobiety takie jak ona istniały, walczyły, przetrwały i nie chciały zostać wymazane z historii.

Co sądzisz o historii Diny? Czy uważasz, że jej działania były uzasadnione w okolicznościach, w jakich się zmierzyła? Jak powinniśmy rozumieć opór, który wykorzystuje przemoc do samoobrony w systemach, które nie zapewniają żadnej ochrony prawnej? I co oznacza fakt, że jej historia została niemal całkowicie wymazana z oficjalnej historii, przetrwała jedynie w fragmentach i szeptach? Zostaw swoje przemyślenia w komentarzach.