Nikt nie dzwonił, nikt nie pamiętał. A potem nagle postanowiłem zrobić coś niezwykłego, niemal lekkomyślnego. Po lunchu wsiadłem do autobusu i pojechałem do miasta—tak po prostu, bez planu.
Wszedłem do małego baru.
Było ciepłe żółte światło i delikatna muzyka. Usiadłem w kącie i zamówiłem kieliszek czerwonego wina.
Rozglądałem się i w pewnym momencie zauważyłem, że podchodzi do mojego stolika mężczyzna. Był młodszy ode mnie, około trzydziestki, zadbany, pewny siebie, z uważnym spojrzeniem. Uśmiechnął się i zaproponował, że zamówi mi kolejną szklankę.
Zaczęliśmy rozmawiać tak łatwo, jakbyśmy znali się od lat. Powiedział, że pracuje jako fotograf i niedawno wrócił z podróży.
I told him about myself, about my life, about how I’d put off so many things and never made up my mind. I don’t know if it was the wine or just the warmth, but I suddenly felt alive.