Miał 15 lat — zabił 29 łapaczów niewolników procy — nigdy go nie znaleźli (1851)

 

 

Jacob nauczył się tego rzemiosła od własnego ojca, który nauczył się go w Afryce przed Przejściem Środkowym. Broń była prosta. Kawałek drewna orzesznika w kształcie litery Y utwardzony w ogniu. Dwa skórzane paski przymocowane do widelców. Mała skórzana sakiewka na kamień. Siła pochodziła z gumowej elastyczności surowej skóry, odpowiednio utwardzonej, oraz z dźwigni drewnianej ramy.

 

Kamień wystrzelony z dobrze wykonanej procy mógł polecieć z prędkością ponad 200 stóp na sekundę. Na tyle szybki, że zabił królika z odległości 50 kroków. Na tyle szybki, że łamie kość. Isaiah miał 9 lat, gdy ojciec po raz pierwszy nauczył go strzelać. W niedziele ćwiczyli potajemnie w lesie. Jeden dzień zniewoleni mieli kilka godzin dla siebie.

 

Jacob ustawiał cele, pnie drzew, kawałki kory. Później mniejsze cele, żołędzie na gałęziach, dziury w drzewach na coraz większych odległościach. Isaiah ćwiczył godzinami, tysiące zastrzyków przez 3 lata. W wieku 12 lat, w 1848 roku, Isaiah potrafił trafić kartę do gry z odległości 50 stóp. W wieku 13 lat mógł trafić monetę na tej odległości.

 

W wieku 14 lat potrafił trafić na konkretny węzeł na pniu drzewa na wysokości 70 stóp. Jego ojciec obserwował rozwój tej umiejętności z mieszanymi uczuciami. Duma, że jego syn opanował coś, strach przed tym, do czego ta umiejętność może zostać użyta. To na polowanie na jedzenie, powtarzał mu Jacob raz za razem. Nigdy dla ludzi. Nigdy.

Jeśli użyjesz tego na białym człowieku, zabiją wszystkich na tej plantacji. Rozumiesz? Isaiah zrozumiał. Miał 14 lat. Nigdy nie myślał o użyciu procy na ludziach. Jeszcze nie. Ta myśl pojawiła się rok później, pewnego wrześniowego poranka w 1850 roku, kiedy wszystko się zmieniło. 15 września 1850 roku. Izajasz miał 14 lat. Jego ojciec, Jacob, miał 39 lat.

Pracowali na polach tytoniowych, gdy nadzorca, mężczyzna o imieniu Marcus Patterson, zaczął chłostać kobietę o imieniu Sarah za zbyt wolną pracę. Sarah była w ciąży, w 7. miesiącu. Upadła po piątym ciosie. Patterson dalej atakował. Jacob Rivers wyszedł do przodu i powiedział Pattersonowi, żeby przestał.

Nie krzyczał, nie groził, po prostu powiedział: "Proszę pana, ona jest w ciąży. Proszę." Patterson odwrócił się i uderzył Jacoba w twarz rączką bata. Jacob zatoczył się, ale pozostał na nogach. field, który mówi mi, co mam robić," powiedział Patterson. Wyciągnął pistolet i raz strzelił Jacobowi Riversowi w klatkę piersiową, z bliska. Jacob wpadł do czerwonej gliny Georgii i zginął, podczas gdy jego 14-letni syn obserwował z odległości 30 stóp.

Isaiah stał nieruchomo, trzymając w rękach wiadro z wodą, które niósł. Patrzył, jak krew ojca wsiąka w ziemię, obserwował, jak Patterson beztrosko chowa pistolet. Patrzył, jak inni zniewoleni wracają do pracy, bo nie mogli nic innego zrobić, bo pomaganie oznaczało też śmierć. Patterson rozejrzał się po milczących robotnikach polowych.

"Ktoś jeszcze chce mi powiedzieć, jak mam wykonywać swoją pracę?" zapytał. Nikt nie odpowiedział. Patterson odszedł. Isaiah stał tam może jeszcze 10 sekund. Potem upuścił wiadro. Woda rozlała się po ziemi, mieszając się z krwią ojca. Izajasz pobiegł, nie do ciała ojca, tylko do lasu. Biegł, aż płuca go paliły, a nogi odmówiły posłuszeństwa.

Upadł za powalonym dębem dwa mile od plantacji i pozostał tam, gdy słońce przechodziło przez niebo, a cienie się wydłużały. Został tam, gdy zapadła noc i temperatura spadła. Został tam, myśląc o twarzy ojca, gdy kula go trafiła. Zaskoczenie w oczach Jacoba. Sposób, w jaki upadł, wyciągając rękę, jakby próbował się złapać.

Swobodny ton w głosie Patterson. Izajasz został za tym kłodą aż do świtu. A gdy słońce wzeszło 16 września 1850 roku, był zupełnie inną osobą. Chłopak, który nauczył się strzelać do polowania, zniknął. W jego miejsce stał ktoś, kto rozumiał prostą prawdę. Jeśli system zabije jego ojca za mówienie, to system musi umrzeć.