Po śmierci męża Lakshmi sprzedała skromny dom w wiosce w Alwar, Radżastan, i przeprowadziła się do Delhi, by zamieszkać z jedyną córką, Riyą Mehrą.
Nosiła w sercu jedno proste przekonanie:
Moja córka się mną zaopiekuje. Będę się opiekować moją wnuczką. Rodzina przetrwa, bo wszyscy się wspierają.
Każdego ranka odprowadzała małego Aarava do przedszkola.
Każdego popołudnia gotowała posiłki, szorowała ubrania i dbała o to, by gospodarstwo domowe działało.
Nigdy nie wspomniała Riyi, że 20 milionów rupii zarobionych na sprzedaży domu wciąż nie zostało na jej koncie bankowym, ani że jej książeczka oszczędnościowa jest starannie zapakowana i ukryta w starym materiałowym pakunku.
Tego konkretnego popołudnia w Delhi było niesamowicie gorąco. Suche, palące wiatry przetaczały się przez mały ogród za domem.
Gardło Lakshmi paliło z pragnienia.
Na stole stała niedopilna szklanka słodkiego soku z limonki, którą Aarav właśnie pił. Kilka topniejących kostek lodu przylegało do szkła.
Wzięła jeden mały łyk—tylko tyle, by zwilżyć usta.
W tym samym momencie Riya wyszła z kuchni i zobaczyła ją.
"Mamo, co robisz?" Riya krzyknęła ostro, a jej oczy błyszczały złością.
Lakshmi drgnęła.
"Beta, byłem taki spragniony... Wziąłem tylko jeden łyk..."
Riya uderzyła łyżką o szklany stół.
"To sok mojego dziecka!
Czy straciłeś wszelki wstyd, nawet w swoim wieku?"
Little Aarav slipped behind his mother’s dupatta, staring silently with wide eyes.
Riya stretched out her arm and pointed directly at the front door, her voice shaking with fury.
“This house doesn’t feed useless old people who contribute nothing!
Get out—go wherever you want!”
Lakshmi stood motionless, her white sari fluttering in the hot wind.
She did not cry.
She did not plead.
She walked quietly into the small living room and picked up her old cloth bag—the one holding her savings passbook worth 20 million rupees.
When she stepped out of the luxurious Greater Kailash house, she did not turn back even once.