Moja teściowa próbowała ukraść całą uwagę na moim weselu — ale pod koniec wieczoru oddałam jej ją w sposób, którego nikt się nie spodziewał.
Nazywam się Lily. Mam 28 lat i odkąd pamiętam, jestem kobietą, która planuje wszystko. Planuję posiłki z tygodniowym wyprzedzeniem. Planuję trasy awaryjne na wypadek korków. Miałam nawet arkusz kalkulacyjny na nasz miesiąc miodowy, zanim Ryan i ja oficjalnie się zaręczyliśmy.
Lubię porządek i przewidywalność. Pomyślałam więc, że planując każdy szczegół, mogę uczynić mój ślub najszczęśliwszym dniem w moim życiu.
Okazało się to niezapomniane—ale nie z powodów, które sobie wyobrażałam.
Ryan, mój mąż, ma 31 lat. Jest miły, czarujący i szczerze mówiąc, najbardziej przyzwoitym człowiekiem, jakiego kiedykolwiek znałem. Ale przyszedł z jednym problemem: jego matką, Caroline.
Ich relacja? Powiedzmy, że miałoby to więcej sensu, gdyby miał jeszcze osiem lat, a nie dorosłego mężczyznę z pracą w branży technologicznej i cofającą się linią włosów.