Przebrałem się za bezdomnego i poszedłem do mojego supermarketu, żeby dowiedzieć się, kto zasługuje na mój spadek, aż ktoś mocno uścisnął mi dłoń. Nazywam się Morel, mam 90 lat i zbudowałem dużą sieć supermarketów z jednego małego sklepu. Po śmierci żony i bezdzietności zastanawiałem się, kto tak naprawdę zasługuje na mój majątek. Aby się o tym przekonać, przebrałem się za bezdomnego i poszedłem do mojego flagowego sklepu. Klienci, a nawet pracownicy, traktowali mnie okrutnie, zapominając, że to ja to wszystko zbudowałem. Właśnie miałem wychodzić, gdy ktoś mocno uścisnął mi dłoń. Odwróciłem się, żeby zobaczyć, kto to był.

A co, gdyby Twój kolejny spadkobierca nie był członkiem rodziny… a życzliwym nieznajomym? W wieku 90 lat Jacques Morel, szanowany biznesmen stojący na czele prężnie rozwijającej się sieci supermarketów, postanowił przeprowadzić zaskakujący i poruszający eksperyment. Jego cel? Przekazać swoje imperium komuś, kto naprawdę na nie zasługuje.

Wspólnie budowane imperium

Przez dekady on i jego żona pracowali ramię w ramię, aby przekształcić mały osiedlowy sklep spożywczy w ogólnopolską sieć sklepów spożywczych. Jednak od śmierci żony wiódł odosobnione życie, czując się nieco pusty pomimo zgromadzonego majątku. Bezdzietny, wahał się: komu powierzyć wszystko, co zbudował?

Dalekim kuzynom? Nadmiernie samolubnemu zarządowi? Nic go nie przekonało. Wpadł więc na szalony… i głęboko humanitarny pomysł.

Eksperyment z życia wzięty