Dokładnie o 2:17 w nocy przez cichą salę kontrolną zadzwoniła linia alarmowa 112.
Operator prawie zignorował połączenie, zanim odebrał — nocne zmiany często wypełniały znudzone nastolatki robiące psikusy. Ale w chwili, gdy usłyszała głos po drugiej stronie, zamarła.
Było miękkie. Chwiejny. Tak słabo, że ledwo przenikało przez odbiornik.
— Proszę pani... Moi rodzice nie chcą się obudzić... A dom pachnie dziwnie...
Dłoń operatora zacisnęła się mocniej na telefonie. To nie był żart.
— Kochanie, możesz mi powiedzieć swoje imię?
— Sofia... Mam siedem...
— Dobrze, Sofia. Gdzie teraz są twoi rodzice?
— W ich sypialni... Próbowałem nimi potrząsnąć... ale się nie ruszają...