Miał 15 lat — zabił 29 łapaczów niewolników procy — nigdy go nie znaleźli (1851)

 

Schemat ten trwał przez lata 1853 i 1854. Isaiah zabijał teraz powoli, jednego co 2 lub 3 miesiące, łącznie 20. Pod koniec 1854 roku miał 18 lat. Spędził 3 lata, czyniąc hrabstwo Cherokee praktycznie niemożliwym do działania dla łapaczy niewolników. Runaways zaczęli wykorzystywać hrabstwo Cherokee jako bezpieczny korytarz. Wieść rozeszła się po sieci Kolei Podziemnej, że północna Georgia, a konkretnie hrabstwo Cherokee, to miejsce, gdzie łapacze niewolników nie przebywają.

Duch, jak go teraz nazywali, stworzył strefę śmierci, gdzie myśliwi stawali się ścigani, gdzie zniewoleni mogli się przez nią poruszać stosunkowo bezpiecznie, ponieważ mężczyźni opłacani za ich łapanie bali się wejść. Ale kampania Isaiaha nie obyła się bez bliskich sytuacji. W marcu 1854 roku łapacz niewolników o imieniu William Brooks zbliżył się na odległość 20 stóp od kryjówki Isaiaha na drzewie.

Brooks stał bezpośrednio pod dębem, gdzie ukrywał się Isaiah, pozwalając swoim psom odpocząć, zupełnie nieświadomy, że jego zabójca znajduje się 10 stóp nad jego głową. Proca Isaiaha była załadowana. Jeden kamień gotowy. Mógł łatwo zabić Brooksa. Z bliskiej odległości. Nie da się przeoczyć. Ale Izajasz nie strzelał. Za blisko. Zbyt ryzykowne.

Gdyby strzał nie był natychmiast śmiertelny, gdyby Brooks zdążył spojrzeć w górę i zobaczyć go przed śmiercią, Brooks mógłby krzyknąć, mógłby go rozpoznać. A jeśli Brooks zidentyfikowałby Isaiaha jako zniewolonego człowieka, śledczy przesłuchaliby każdą zniewoloną osobę w hrabstwie. Ostatecznie udało im się go namierzyć na plantacji Morrisonów. Wszyscy tam byli torturowani, dopóki ktoś nie ujawniłby nocnych działań Isaiaha.

Więc Isaiah czekał na drzewie, całkowicie nieruchomy, ledwo oddychając, podczas gdy Brooks siedział tuż pod nim przez prawie godzinę. Mięśnie Isaiaha się skurczyły. Bolały go plecy. Musiał desperacko zmienić pozycję, ale nie mógł się nawet poruszyć. Brooks palił fajkę, rozmawiał z psami, jadł coś, rozciągał się na ziemi i faktycznie drzemał przez 20 minut.

Isaiah pozostał nieruchomy nad nim, walcząc z krzyczącym bólem nóg, paleniem w ramionach, desperacką potrzebą ruchu. W końcu Brooks wstał, przeciągnął się, zawołał psy i ruszył dalej ścieżką. Isaiah czekał jeszcze dwie pełne godziny, by upewnić się, że Brooks już nie ma, zanim zszedł z drzewa.

Upadł, gdy dotarł na ziemię, nogi miał zdrętwiałe, ręce drżały. To było najbliżej, jak kiedykolwiek był odkryciem. Tej nocy, leżąc w swoich kwaterach, Isaiah uświadomił sobie, jak łatwo może się zakończyć cała kampania. Jeden błąd, chwila niecierpliwości, jedna zła decyzja. Po tym incydencie Izajasz stał się jeszcze bardziej ostrożny.

Zwiększył minimalny dystans strzałów do 70 jardów, bez wyjątków. Nigdy nie oddawał strzału, chyba że miał zaplanowane i zweryfikowane co najmniej dwie drogi ucieczki. Ćwiczył znikanie, aż stało się to instynktowne. Strzelaj, poruszaj się i znikaj w ciągu kilku sekund. Jeszcze dokładniej studiował wzorce każdego łapacza niewolników.

Zapamiętał ich twarze, głosy, nawyki. Wiedział, które podróżowały uzbrojone w różne rodzaje broni, a które miały tylko karabin. Wiedział, którzy to utalentowani tropiciele, którzy mogą zauważyć połamane gałązki lub poruszoną ziemię, a którzy to amatorzy próbujący łatwo zarobić. Priorytetem był najgroźniejszy, prawdziwi myśliwi, ci, którzy naprawdę wiedzieli, co robią, bo to oni byli najbardziej skłonni go w końcu odnaleźć, jeśli zostawi ich przy życiu.

Do 1855 roku Izajasz zabił 22 łapacze niewolników. Miał 19 lat. Prowadził tę kampanię przez 4 lata bez opuszczania pracy, bez wzbudzania podejrzeń u Mistrza Morrisona, nigdy nie widziano go przez żadnego z jego celów. Zawód łapacza niewolników w północnej Georgii praktycznie się załamał. Mężczyźni, którzy zarabiali na życie polowaniem na uciekinierów, przeszli do innej pracy.

Nieliczni, którzy zostali, pobierali potrójne stawki i odmawiali pracy samotnie pod wszelkimi pozorami. Niektórzy nosili prymitywną zbroję, skórzane wykończenia pod ubraniem, metalowe płyty na klatkach piersiowych, myśląc, że to ich ochroni. To wszystko nie miało znaczenia. Kamienie Izajasza znajdowały odsłonięte głowy i gardła, niezależnie od ochrony ciała.

Zabójstwa trwały dalej. Jeden w marcu 1855 roku, jeden w maju, dwa w sierpniu. Każdy z nich jest identyczny z pierwszym. Kamień w czaszkę, natychmiastowa śmierć. Brak świadków, brak dowodów. Do stycznia 1856 roku Izajasz zabił 25 łapaczów niewolników. Miał 20 lat, pięć lat na początku kampanii. A potem coś się zmieniło. Mistrz William Morrison zmarł na atak serca w lutym 1856 roku.

Jego syn, Thomas Morrison, odziedziczył plantację. Thomas miał 28 lat, uczęszczał do college'u w Wirginii i był znacznie bardziej podejrzliwy niż jego ojciec. Thomas zauważył, że Izajasz, już dwudziestoletni mężczyzna, często znikał nocą w lesie. Thomas rozkazał nadzorcy podążać za Izajaszem i raportować.

Nadzorca, mężczyzna o imieniu George Wilson, śledził Isaiaha przez trzy noce i odkrył, że zanurza się głęboko w lesie, zostaje tam godzinami, a potem wraca przed świtem. Wilson nie mógł podejść na tyle blisko, by zobaczyć, co robi Isaiah, ale wzór był podejrzany. Wilson zgłosił to Thomasowi Morrisonowi, który natychmiast podejrzewał, że Isaiah spotyka się z uciekinierami, pomaga im uciekać lub być może jest zamieszany w zabójstwa łapaczów niewolników, które nękały hrabstwo przez 5 lat.

Thomas Morrison postanowił zastawić pułapkę. W marcu 1856 roku Thomas Morrison zatrudnił czterech łapaczów niewolników z Karoliny Południowej, mężczyzn, którzy nie wiedzieli o zabójstwach w hrabstwie Cherokee i nie bali się tam pracować. Powiedział im, że w lesie niedaleko jego plantacji może kryć się duża grupa uciekinierów i chce, by ich odnaleźli i zwrócili.

Nie powiedział im, że to przynęta. Nie powiedział im, że podejrzewa, iż jednym z jego zniewolonych jest duch. Czterech łapaczów niewolników przybyło 10 marca. Tej nocy Thomas Morrison poprosił swojego nadzorcę, George'a Wilsona, by śledził Isaiasza, gdy ten wychodził do lasu. Wilson podążał za nim z dystansu, pozostając ukryty, poruszając się ostrożnie.

Isaiah udał się do swojego zwykłego miejsca ćwiczeń, polany w pobliżu High Tower Creek, około 2 mile od plantacji. Zaczął strzelać do celów, które sobie przygotował, ćwicząc jak tysiące razy wcześniej. Wilson obserwował, ukrywając się za gęstymi zaroślami. Widział, jak Isaiah ładuje proce, widział, jak wycofuje się z perfekcyjną formą, widział, jak kamienie uderzają o pnie drzew z odległości 70 jardów z ogromną siłą, wbijając się w drewno.

Wilson obserwował przez 15 minut, licząc sześć strzałów, z których każdy trafił dokładnie tam, gdzie celował Isaiah. Wilson od razu zrozumiał, czego jest świadkiem. Ten młody zniewolony mężczyzna był duchem. Ten, który zabił 25 łapaczów niewolników. Ten, który terroryzował cały zawód. Wilson cicho się wycofał i wrócił, by zgłosić się do Thomasa Morrisona.

Thomas Morrison miał teraz dowody. Był świadkiem zeznań swojego nadzorcy, że zabójcą był Isaiah Rivers. Thomas mógłby aresztować Izajasza, publicznie torturować, stracić go jako przykład dla innych zniewolonych osób rozważających opór. Thomas Morrison był biznesmenem. Dostrzegł szansę. Następnego ranka, 11 marca, Thomas Morrison wezwał Izajasza do wielkiego domu.

Isaiah nie miał pojęcia, że ktoś go śledzi. Spodziewał się kary za znikanie w nocy, może chłosty za opuszczenie plantacji bez pozwolenia. Zamiast tego Thomas Morrison posadził Isaiaha w swoim gabinecie i powiedział: "Wiem, co robiłeś. George Wilson widział cię wczoraj wieczorem.

Zabijasz łapacze niewolników od 5 lat. To ciebie nazywają duchem." Krew Izajasza zamarzła. Szybko kalkulował swoje opcje. Zaprzeczaj wszystkiemu, uciekaj, atakuj Morrisona i próbuj uciec. Ale Morrison kontynuował: "Powinienem cię powiesić. Powinien być przykładem z ciebie. Ale mam lepszy pomysł. Mam tu czterech łapaczów niewolników z Karoliny Południowej.

Szukają uciekinierów w moich lasach. Chcę, żebyś ich zabił. Wszystkie cztery. Dziś wieczorem. Jeśli to zrobisz, dam ci papiery wolności i 200 dolarów. Jeśli odmówisz, aresztuję cię i powieszę publicznie. Wybierz teraz. Isaiah wpatrywał się w Thomasa Morrisona, rozumiejąc pułapkę. Morrison chciał zabić czterech łapaczów niewolników, bo byli świadkami czegoś.

Może warunki na plantacji, których Morrison nie chciał zgłaszać. Może widzieli coś, czego nie powinni. Morrison wykorzystywał Isaiaha jako narzędzie, broń. Ale Morrison oferował też wolność. Prawdziwa wolność. Dokumenty prawne. Pieniądze. Wszystko, o czym marzył ojciec Isaiaha. Wszystko, co Izajasz musiał zrobić, to zabić jeszcze czterech ludzi. Czterech mężczyzn, którzy polowali na zniewolonych dla zysku.

Czterech mężczyzn, którzy reprezentowali wszystko, czego Izajasz nienawidził. Czterech mężczyzn, których śmierć zwiększyłaby jego łączną liczbę do 29. Zrobię to, powiedział cicho Isaiah. Ale najpierw chcę dokumenty. i 300 dolarów. Thomas Morrison uśmiechnął się. To nie był przyjazny uśmiech. 250 dolarów i dostajesz papiery po zakończeniu pracy. Jeśli uciekniesz, zgłoszę wszystko, a każdy szeryf w Georgii będzie cię ścigał.

Czy mamy umowę? Isaiah rozważał swoje opcje. Nie miał żadnej. Zgoda, powiedział. Tej nocy, 11 marca 1856 roku, Isaiah Rivers zabił czterech mężczyzn w ciągu 90 minut. Czterech łapaczów niewolników z Karoliny Południowej rozbiło obóz w lesie 2 mile na wschód od plantacji Morrisonów. Rozpalili ognisko. Ustawili jednego strażnika na zmianę. Myśleli, że są bezpieczni, bo nikt poza Thomasem Morrisonem nie wiedział, że tam są.

Nie wiedzieli, że Thomas Morrison wynajął ich, by umarli. Izajasz zbliżył się do obozu o północy. Ustawił się na grzbiecie 80 jardów dalej, na wyższym poziomie, pod idealnym kątem. W świetle ognia widział wszystkich czterech mężczyzn. Trzech spało przy ognisku. Jeden był obudzony, siedział i palił fajkę. Izajasz zabił palącego człowieka pierwszy, jednym kamieniem w głowę.

Mężczyzna opadł do przodu bez słowa. Światło ognia ułatwiało celowanie. Izajasz zabił trzech śpiących mężczyzn w szybkim tempie. Załaduj, celuj, strzelaj. Załaduj, celuj, strzelaj. Załaduj, celuj, strzelaj. Trzy kamienie, trzy zabójstwa, sześć sekund łącznie. Wszyscy czterej mężczyźni zginęli, zanim którykolwiek z nich się w pełni obudził. Isaiah zszedł ze swojej pozycji, ostrożnie podszedł do obozu, potwierdził, że wszyscy czterej nie żyją.

Następnie wrócił na plantację Morrisonów i zgłosił się do Thomasa Morrisona. "Gotowe," powiedział Isaiah. Thomas Morrison wysłał George'a Wilsona, by to zweryfikował. Wilson znalazł wszystkie cztery ciała i zgłosił raport. Thomas Morrison dotrzymał słowa. Przekazał Isaiaszowi dokumenty wolności, dokumenty prawne manuum misyjne, w których stwierdzały, że Isaiah Rivers został uwolniony przez swojego mistrza w uznaniu wiernej służby oraz 250 dolarów w gotówce. Jesteś wolny.

Thomas Morrison powiedział: "Weźcie swoje dokumenty i opuszczajcie Georgię dziś wieczorem. Jeśli zostaniesz, ktoś w końcu połączy cię z tymi 29 martwymi łapaczami niewolników i powieszą cię, niezależnie od tego, co mówią te papiery. Idź na północ. Jedź do Ohio lub Pensylwanii. Zniknij. A jeśli kiedykolwiek powiesz komuś, że wynająłem cię, żebyś zabił tych czterech mężczyzn, sam cię znajdę.

Izajasz zabrał papiery i pieniądze. Spakował swoje nieliczne rzeczy do małej torby. I tej nocy, 12 marca 1856 roku, opuścił Georgię na zawsze. Miał 20 lat. W ciągu 5 lat zabił 29 łapaczów niewolników. Nigdy nie został zidentyfikowany przez władze, nigdy nie został złapany, nawet nie podejrzewał go nikt poza Thomasem Morrisonem i George'em Wilsonem, którzy mieli powody, by zachować jego sekret na zawsze.

Isaiah Rivers zniknął w sieci Kolei Podziemnej i dotarł do Ohio w kwietniu 1856 roku. Osiedlił się w Cincinnati i pracował jako cieśla, wykorzystując umiejętności zdobyte na plantacji Morrisonów. Żył spokojnie. Nigdy nikomu nie powiedział o swoich 5 latach spędzonych w górach Georgii. Ożenił się w 1860 roku, miał czworo dzieci, przez 40 lat pracował przy budowie domów i mebli.

Nigdy nie został aresztowany, nigdy przesłuchiwany, nigdy nie został powiązany z 29 martwymi łapaczami niewolników, których ciała znaleziono w hrabstwie Cherokee w latach 1851–1856. Oficjalne śledztwo wykazało, że śmierci były spowodowane przez zbiegłego niewolnika, który prawdopodobnie został ponownie schwytany lub zabił go sam. Sprawy zostały zamknięte.

Duch został zapomniany. Ale Isaiah Rivers nigdy o tym nie zapomniał. W 1898 roku, mając 62 lata, umierając na gruźlicę w szpitalu w Cincinnati, Isaiah opowiedział swoją historię młodemu czarnoskóremu reporterowi gazetemu o imieniu Frederick Davis. Isaiah wiedział, że umiera. Chciał, żeby ktoś poznał prawdę.

Chciał, by śmierć jego ojca, Jacoba, została zapamiętana. Chciał, by tych 29 łapaczów niewolników również zostało zapamiętanych. Nie jako ofiary, lecz dokładnie jako tacy, kim byli – zawodowi łowcy ludzi, którzy zginęli wykonując złe dzieła. Rozmowa trwała 3 dni. Frederick Davis odwiedzał codziennie popołudnie pokój szpitalny Isaiaha i słuchał, jak umierający mężczyzna opowiadał o swoich 5 latach spędzonych w górach Georgii.

Głos Isaiaha był słaby, ale pamięć doskonała. Pamiętał każde zabójstwo, każdą twarz, każdy kamień, który trafiał w cel. Opisał Roberta Morrisona upadku po pierwszym strzale, jak jego nogi kopały w trakcie śmierci. Opisał panikę w oczach czterech łapaczów niewolników, gdy ich towarzysze padli martwi bez ostrzeżenia. Opisał zimne kalkulacje potrzebne, by zabić czterech mężczyzn w jedną noc dla wolności.

Opisał 13 miesięcy praktyki przed odebraniem swojego pierwszego życia. Opisał ciężar procy w dłoni i uczucie absolutnej pewności, gdy wypuścił kamień, wiedząc, że zabije. Frederick Davis sporządzał notatki obejmujące 40 stron szczegółowych zeznań. Zapytał Isaiaha, czy czuje się winny z powodu 29 ofiar śmiertelnych.

Odpowiedź Izajasza była jasna i natychmiastowa. Nie czuję nic do tych 29 mężczyzn. Wybrali polowanie na ludzi dla pieniędzy. Wybrali rozdzielanie rodzin i przywracanie ludzi do niewoli. Wybrali złą pracę. Po prostu wybrałem, żeby ich powstrzymać. Jedyną winą, jaką nosię, jest to, że nie mogłem uratować ojca. Że byłem za młody i słaby, by interweniować, gdy Patterson go zastrzelił.

Wszystko, co robiłem potem, było na cześć Jacoba Riversa. By udowodnić, że jego śmierć miała znaczenie, udowodnić, że zniewoleni ludzie mogą się bronić, by udowodnić, że nie jesteśmy bezbronnymi ofiarami czekającymi na białych wybawców. Davis zapytał, czy Isaiah zrobiłby to ponownie, gdyby miał wybór. Isaiah uśmiechnął się, cienkim uśmiechem z łóżka szpitalnego i powiedział: "Każdy kamień, każde zabiće, każda noc czeka w zimnych drzewach.

Zrobiłbym to wszystko jeszcze raz, bo 29 martwych łapaczów niewolników oznaczało, że setki uciekinierów dotarły na wolność przez hrabstwo Cherokee." To właśnie matematyka się liczy. 29 złych ludzi, setki rodzin uratowanych. Staję twarzą w twarz z Bogiem z tymi liczbami i pozwolę mu ocenić. Frederick Davis opublikował wyznanie Isaiaha w czarnej gazecie The Cincinnati Defender w październiku 1898 roku, niedługo po śmierci Isaiaha.

Artykuł nosił tytuł Kamienny duch: Jak proca jednego chłopca przyniosła terror łapaczem niewolników w Georgii. Artykuł szczegółowo opisywał pięcioletnią kampanię Isaiasza. Metody, cierpliwość, umiejętności, 29 zabójstw. Białe gazety w Georgii potępiły artykuł jako fikcję, twierdząc, że nikt nie mógłby zabić 29 mężczyzn procą.

Ale fakty się zgadzały. Rzeczywiście 29 łapaczów niewolników zmarło w hrabstwie Cherokee w latach 1851–1856. Zgony rzeczywiście były tajemnicze, z identycznymi obrażeniami. Sprawy nigdy nie zostały rozwiązane. Isaiah Rivers był prawdziwy. Jego kampania była prawdziwa. Jego 29 ataków było prawdziwe. Kamienny duch nie był mitem ani przesadą.