Moja córka szepnęła: "Tato, proszę, pomóż", a potem rozmowa się rozbrzmiewała. Jechałem z prędkością 100 mph do rezydencji jej teściów. Mój zięć stał na ganku z kijem baseballowym w rękach, uśmiechając się złośliwie. "To prywatna sprawa rodzinna. Twoja córka potrzebowała dyscypliny." Jeden z nich go porzucił.
W środku znalazłam jego matkę, która przytrzymywała moją córkę, podczas gdy krzyczała i ścinała jej długie włosy. "To koszt nieposłuszeństwa," powiedziała chłodno. Wyrwałam córkę w samą porę, jej ciało paliło gorączką, gdy osunęła się na mnie. Myśleli, że odejdę po cichu. Mylili się. Nadszedł czas, by poznali, kim naprawdę jestem.
Mój stary pickup przejechał przez idealny trawnik posiadłości Parkerów. Curtis, mój zięć, czekał z kijem, próbując wyglądać jak król broniący swojego zamku.
"Idź do domu, staruszku," krzyknął Curtis, jego głos drżał. "To rodzinna sprawa. Emily musi nauczyć się dyscypliny. Musi znać swoje miejsce."