Sprzątałam rezydencję najbogatszego człowieka w Ameryce i natknęłam się na zakazany obraz przykryty płótnem! Kiedy go odsłoniłam, zamarłam — przedstawiał twarz mojej zmarłej matki! To, co później wyznał, sprawiło, że ugięły się pode mną nogi i na zawsze odmieniło mój los.
**CZĘŚĆ I: TAJEMNICA LAS LOMAS**
Nigdy nie przypuszczałam, że przeszłość może tak doskonale ukryć się za marmurowymi ścianami i jedwabnymi zasłonami.
Nazywam się Elena Vega. Mam dwadzieścia osiem lat i do niedawna byłam niewidzialna — zwykła pokojówka w rezydencji Dona Augusto Ferraza, jednego z najbogatszych ludzi w kraju.

Każdy mój dzień zaczynał się o 4:30 rano, od długich dojazdów i cichej pracy, która powoli wymazywała to, kim byłam. Kiedyś marzyłam, by studiować historię sztuki jak moja mama, Carolina, ale życie napisało inny scenariusz.
Rezydencja w Las Lomas była imponująca, a jednocześnie dziwnie pusta. Sam Augusto wydawał się odległy, niemal legendarny. Widziałam go tylko przelotnie — zawsze zajęty, zawsze przytłoczony.
Pewnego październikowego poranka przydzielono mi sprzątanie biblioteki — ogromnego pomieszczenia pełnego książek, których nikt nie czytał. Przypominało mi to moją mamę, która przed chorobą była profesorką literatury.
Zanim zaczęłam, główna gospodyni ostrzegła mnie stanowczo: nigdy nie dotykać obrazu przykrytego płótnem na północnej ścianie. Augusto miał na jego punkcie obsesję.